Dwa lata

Dodał nezi, 27 marca 2009 w kategorii Bez kategorii
0

Leneczko,

przyszłaś na świat 2 lata temu. Wiele przez ten czas się wydarzyło. Wydaje się, że zleciało nie wiadomo kiedy… a z drugiej strony nie pamiętam już czasów kiedy Cię nie było. Mam wrażenie, że jesteś z nami od zawsze.

Były dni cięższe, były dni cudowne. Były chwile, ze chciałam wyjść z domu i więcej nie wracać. Pierwsze 3 miesiące Twojego życia były ciągłym płaczem. A teraz jesteś już rozgadaną i roześmianą panienką. Tak bardzo się zmieniłaś.

Ale powiem Ci, że moja miłość do Ciebie jest coraz większa, coraz intensywniejsza. Nie wiedziałam że można kochać bardziej, że można kochaż AŻ tak.

Kocham Cię moja kruszynko i dziękuję Ci, że jesteś z nami.

:)

Dodał nezi, 07 lutego 2009 w kategorii Bez kategorii
0

Dziś w parku:

Z racji ślicznej, prawie wiosennej pogody, wybraliśmy się we troje na spacer do parku. Wzięłam ze sobą stary chleb dla kaczuszek, Iwo zapakowałam w wózek, Lenie założyłam śliczną, czerwoną, nową kurteczkę - niepasującą kolorystycznie ani do butów, ani do czapki… no może spodnie pasowały ciut. Ta kurtka idealnie pasująca była w praniu więc trudno, wyszło jak wyszło. W parku błoto niemiłosierne, więc trochę się umorusaliśmy.

Kaczki gdzieś się zawieruszyły, gołębi też nie było. Już wychodziłyśmy z parku gdy zauważyłyśmy konie w zagrodzie przy technikum. Lena zadecydowała, że idziemy do koników. Wpadłam na pomysł, że damy chlebek konikowi. Wzięłam Lenę na ręce i dawałam swoją ręką chleb konikowi. Konik jadł, jadł, przeżuwał… a że chleb był dość stary to to przeżuwanie trwało i trwało. Przy kolejnym kawałku koniowi z “paszczy” wyleciał kawałek chleba. Lena tak patrzy na konia, potem na ten kawałek chleba i mówi “o jezzziuuu” z wyrazem zdegustowania w głosie i na twarzy. Kolejnego kawałka starej bułki nie pozwoliła mu już dać koniowi do zjedzenia - zjadła sama. :) :)

Lenko, jadłaś ten chleb jakbyś nie jadła śniadania i na obiad się nie zanosiło :) :) Zjadłaś całą czerstwą bułę. Pożałowałaś konikowi. :)

Wróciliśmy do domu. Przygotowywałam obiad a dzieci bawiły się w salonie. Iwo leżał na macie a Lena w wiaderku (takim piaskownicowym), drewnianą łyżką gotowała zupę pomidorową :). W pewnym momencie zapadła cisza. Zaniepokojna wyjrzałam zza winkla. Cóż widzę - Lena siedzi koło Iwusia. Jak mnie zobaczyła, zamarła. Pytam:

- Lenusiu, co robisz?

Lena zatrwożona pokazuje, że daje Iwusiowi jeść i wsadza mu tę drewnianą łyżkę do buzi. Interweniowałam. A Iwo… nawet nie zareagował. Tylko wykrzywił się zniesmaczony - i nie wiem, czy nie smakowała mu lenkowa zupa pomidorowa ;) czy też drewniana łyżka wywarła na nim nienajlepsze wrażenie :). Następną porcję zupy dostały już lale - Zuzia i Agatka :)

Lenka po drzemce urządziła taką histerię, że nie wiedziałam czy za chwilę nie zapuka do drzwi jakiś sąsiad by sprawdzić co się z dzieckiem dzieje. Nie wiem o co poszło, ale przeszło po pół godzinie… A był krzyk, wrzask, rzucanie się na podłogę, walenie pięściami w ścianę… łzy i gil do pasa. Jak widziałam, że emocje już są na skraju wyczerpania, podeszłam, przykucnęłam i przytuliłam moją małą córeczkę. Poprzytulanie pomogło. Potem był podwieczorek i humor dopisywał już do końca dnia.

A ulubiona zabawka na dziś - gondola, w której przyniosłam Iwo na górę bo zasnął na spacerze i nie chciałam go budzić. Lena kładła się w niej, przykrywała kocykiem i udawała że wcale nie jest jej w niej ciasno.

 Jutro, po tygodniu nieobecności, będzie z nami wreszcie tato/mąż. Bosko. Choć pewnie na spacer nie da się wyciągnąć, bo dzwonił i mówił że chyba bierze go jakieś przeziębienie… chrycha. No ciekawe ile w tym prawdy ;) a ile chęci wymigania się z niedzielnego, rodzinnego spaceru :) Może obawa przed ubłoceniem sobie butów w parku :) :) :)

Czas leci

Dodał nezi, 06 lutego 2009 w kategorii Bez kategorii
0

Nawet nie wiem kiedy minął styczeń. Kiedy minęły świeta i sylwester. O matko, jak ten czas leci…

Wigilię spędziliśmy u moich rodziców, było gwarno i wesoło ale jakoś tak mało świątecznie. Była choinka, był karp ale zabrakło kolęd śpiewanych przy stole, zabrakło modlitwy przed posiłkiem… zabrakło mojego dziadka, który potrafił o to zadbać mimo swoich 90 lat. Zmarł w maju i te pierwsze świeta bez niego było smutne, inne … bez “zapachu” świąt. Szkoda. Szybkie jedzenie posiłku, bo mój brat z żoną i dzieckiem musieli jechać jeszcze do drugich rodziców na wigilię. Szybkie rozpakowywanie prezentów. Nawet zdjęć porządnych nie ma… Zabrakło spokoju i wyciszenia.

Pierwszy dzień Świa spędziliśmy tylko we czworo w swoim małym gronie. Było cudownie, ciepło i bardzo rodzinnie. W przyszłym roku chyba chciałabym zrobić własną wigilię z własnymi tradycjami. Chyba zacznę już w przyszłym miesiacu robić wigilijne potrawy i będę mrozić by się ze wszystkim wyrobić :) . Dzień minął nam na wspólnym rozpakowywaniu prezentów, na zabawie z dziećmi, na rozmowach. Fajny dzień.

 Natomiast w drugi dzień świąt przyjechał teść, dziadek Lenki i Iwo. Też było miło. Fajnie że przyjechał.

Styczeń minął zbyt szybko. Ale dobrze że minął, bliżej wiosna :)

Lenko, dajesz nam czadu ostatnio. Na szczęście jest tego już coraz mniej. Uspakajasz się i zaczynasz coraz wiecej mówić. Są to pojedyncze słowa na razie, ale jest już coraz fajniej. “Mama” i “tata” to mówisz już od dawna. Doszły ostatnio: - dziadzia, - baba, - ciocia, - czyta, - mniam mniam (że chcesz jeść), - psi (śpi), - dzidzia, - ty (tak mówisz o sobie).

A nasza dzisiejsza wymiana zdań:

- Lenko, kto to zepsuł?

- Kto to? Kto to? Zepsiuł?

- No ale kto to zepsuł?

- Kto to? Ty (i pokazujesz na siebie) :) :) :) i jak tu się na Ciebie gniewać.

Od trzech dni przesypiasz znów całe noce. Budzisz się o 6:00. Matko, jaki to komfort po ostatnich miesiacach, kiedy to potrafiłaś się budzić 2 razy w nocy i chciałaś jeść. Dziś też się obudziłaś o 1:00, ale powiedziałam Ci, że nie dostaniesz jedzenia bo przecież już ostatnio nie jadasz w nocy i jest dobrze. Przytuliłaś się do mnie i oczka Ci się zamknęły. Karmiłam wtedy Iwo i głaskałam Cię po głowie. Rozbudziłaś się, jak odkładałam Iwo do łóżeczka. Wzięłam Cię na ręce, zaniosłam do Twojego pokoju. Usnęłaś w ciągu 5 minut. Wiec dobrze zrobiłam, że nie dałam Ci jeść w nocy… wcale tego nie potrzebowałaś. :)) Kocham Cię mój urwisie :))

Iwo,

potrafisz nas rozbroić swoim chichotaniem w głos, swoim uśmiechem na dzień dobry. Budzisz się, otwierasz oczy i jak ktoś zajrzy do Ciebie to Ty obdarzasz go ślicznym, szerokim, bezzębnym uśmiechem. Chwytasz za serce.

Potrafisz już mocno i stabilnie trzymać główkę.

Potrafisz z leżenia na brzuszku przekręcić się na plecki.

No i ważysz prawie 9kg, jesteś większy niż Lena w Twoim wieku. Jak prawdziwy facet :)

Ostatnio musiałam wyjść z domu i nie było mnie 5 godzin. Ściągnęłam dla Ciebie mleko i miałeś je dostać po 3 godzinach od mojego wyjścia. Za nic nie chciałeś jeść z butli. Płakałeś ale nie chciałeś. W końcu poszedłeś spać i obudziłeś się tuż przed moim powrotem. Jak chciałam Ci dać to swoje mleko z butli to tak strasznie płakałeś, takie łzy leciały z Twoich oczu, że nie miałam serca Cię katować butelką. Ale Ty chłopie nie możesz tak się zachowywać… Matka musi mieć trochę luzu a nie co 3 godziny z cycem lecieć. Potrenujemy, co? Pouczymy się jedzenia z butli, co?

Kocham Was moje dzieciaki.

Za nami trudny tydzień, tydzień gdzie byliśmy tylko we troje. Ale dziś wreszcie wraca Wasz Tato. I Wy stęskniliście się za nim (to widzę szczególnie po Lence, która ma chwile że jest smutka i przygaszona) ale i tato stęsknił się za Wami. Ile razy dzwonił tyle razy pytał: jak moje dzieciaki?

Spostrzeżenia

Dodał nezi, 20 grudnia 2008 w kategorii Bez kategorii
0

Ostatnio mi się poprzeziębialiście. Mieliśmy katar w natarciu, ale udało się opanować sytuację i już agresor jest w odwrocie. Lenko, to był Twój pierwszy katar od urodzenia… Iwo, Twój też ;) :)

Walka z odciąganiem kataru była wielka, ale na szczęście to już prawie za nami :)

Lenko, ostatnio bardzo lubisz popijać ziołową herbatkę z lipy (to przez to przeziębienie Ci ją dawałam).. chyba pójdę za ciosem i zacznę Ci parzyć meliskę. Może Ci zasmakuje ;) A ja będę miała spokojniejsze dziecko w domu :) :)

Iwo, jesteś najspokojniejszym dzieckiem jakie w życiu widziałam:) Gdyby mi ktoś powiedział, że takie dzieci istnieją to bym się w głos uśmiała… a tu proszę jaka niespodzianka :) istnieją ;) Lena była koszmarną marudą, Ty jesteś aniołkiem wcielonym. :)

Lenko, na Twoje histerie działa tylko ignorowanie ich. Tato nie potrafi, choć ostatnio tak bardzo przeginasz że i on staje się nieugięty. Ja w ignorowaniu dochodzę do perfekcji. Ale co najważniejsze to to, że widać efekty. Wyjesz mniej i rzadziej. A to oznacza że rzucasz się na podłogę z płaczem i tarzasz się jedynie raz na godzinę przez 20 minut a nie raz na godzinę przez 40 minut. A więc postęp widoczny.

Ale ogólnie jesteś teraz w trudnym wieku.

No ale, dziś super dzień. Może nie idealny, bo jak zawsze pełen płaczu i wicia się po podłodze, ale naprawdę niezły. Byliśmy we troje na spacerze w parku, Iwo w chuście Lena częściowo w wózku, częściowo za rękę. Było zbieganie z górki, było wchodzenie w błoto (choć wcale mi się to nie podobało), było zbieranie jakiś śmieci i robienie im potem “papa”. A na koniec Lena prawie usnęła w wózku ale zdąrzyliśmy dojść do domu. Natomiast Iwo niewiele ze spaceru wyniósł bo cały przespał… a może wiele, bo przecież spał na świeżym powietrzu.

Dwulatek

Dodał nezi, 11 grudnia 2008 w kategorii Bez kategorii
0

Lenko,

ja Cię proszę, Ty przestań udawać dwulatka ;) Od 3 miesięcy “udajesz” dwulatka i robisz bunty. Ja wszystko jestem w stanie znieść, ale dziś chyba był najgorszy dzień z tych 3 miesięcy. Od rana, a wstałaś o 6:00, było widać że rozpoczęłaś dzień od lewej nogi. Płacze dominowały. O 9.00 wybraliśmy się we trójkę (razem z Iwo) do mojej koleżanki. Plan był, że będzie fajnie. Ale widać mamine plany to jedno a Twoje plany to drugie. I absolutnie nasze plany się nie pokryły. Twój humor … dałaś taki popis swoich umięjętności wokalno-akrobatycznych, że aż szklanki ze stołu musiałyśmy zabierać tak Ci nogi latały na wszystkie strony…

Wróciliśmy do domu i był dalszy ciąg popisów.

Miałaś koszmarny humor przez cały dzień. Jeśli tylko nie płakałaś, to miałaś tak smutną minę że aż się serce krajało. Normalnie Cię nie poznawałam.

I to się nazywa bunt dwulatka podobno. Jakoś to przetrwamy. Teraz moja rola polega tylko na tym by pilnować byś sobie krzywdy nie zrobiła. Nie pomaga przytulanie, odwracanie uwagi, zagadywanie. Dziś w szale waliłaś głową w podłogę. Rzucałaś się na podłogę waląc twarzą w dywan. Niestety zdarzyło Ci się nie trafić w dywan.

Lenko, proszę, daj żyć swoim rodzicom bo skonczymy w wariatkowie. Dziś przez chwilę myślałam, by Cię na jakiś bazarek zawieść i sprzedać. Obawiam się jednak, że tak krzyczącego dziecka, tak histeryzującego nikt by nie chciał… nawet jakbym dopłaciła. ;)

Dziś w domu miałam dziecko telewizyjne… dokładnie takie jakie pokazują w programie “super niania”.

Oby jutro było lepiej… Oby jutro było lżej… Oby mi Bóg dał siły by to wszystko przetrwać… Oby…

Jazda bez trzymanki :)

Dodał nezi, 09 grudnia 2008 w kategorii Bez kategorii
1

Czasami mam dość. Czasami chciałabym wyjść i nie wrócić. Ale tylko czasami ;)

Lenko,

dajesz ognia ostatnio. Ja wiem, że bunt dwulatka, ja wiem że jest Ci ciężko, ale wiesz że mnie też? Opowiem Ci jak jest: płaczesz bo jesteś głodna, płaczesz jak daję Ci jeść, płaczesz gdy zabieram talerz. Płaczesz gdy daję Ci Twojego ukochanego kotlecika, płaczesz gdy go zabieram… Normalnie czuję się jak w nie swojej bajce. A przynajmniej w innej. Ktoś mi dziecko podmienił ;).

Płaczesz i krzyczysz gdy chcesz rozłożyć kocyk a on się nie chce rozłożyć tak jak Ty byś tego chciała. Płaczesz i wrzeszczysz jak chcę Ci pomóc. Płaczesz i rzucasz się po podłodze kiedy nie pomagam.

Widzę jak wiele emocji szarpie Cię od środka, chciałabym Ci pomóc a nie potrafię. Tłumaczenie, przytulanie, mówienie… nic nie pomaga a wręcz wzmaga histerię. Ignorowanie też nie pomaga…

Wczoraj znalazłam sposób i na razie działa. Do wszystkich potraw jakie jesz dodaję ketchup. Zjadłaś dzięki temu wczoraj obiad (aż Ci się uszy trzęsły) i dziś śniadanie. Na obiad pewnie znów będzie coś z dodatkiem ketchupu. Kiedyś były do wszystkiego pomidory teraz jest ketchup. A więc ciągle obracamy się w kręgu pomidorowym ;)

A jeśli chodzi o histerie, to jest ich mniej jak się najesz ładnie :) A jeśli są, to dostajesz eksmisję do kąta aż się nie wykrzyczysz. Ja Cię odnoszę do kąta a ty w sekundę podnosisz się, przytulasz do mnie i przestajesz płakać. Bierzesz mnie za rękę i prowadzisz tam gdzie chcesz mi coś pokazać. Pokazujesz i dochodzimy do porozumienia.

No ale od dwóch dni jesteś znów moją kochaną córeczką, grzeczną i uśmiechniętą. A jak Ci jest źle to przychodzisz się poprzytulać zamiast hiteryzować. No i oby tak już zostało… jeśli nie na zawsze to choć na dłużej ;)

Iweczku,

za dwa dni kończysz 2 miesiące. Z dnia na dzień jesteś coraz bardziej kontaktowy. Coraz częściej się uśmiechasz. Pierwszy uśmiech posłałeś do taty (27 listopada) ale wybaczam Ci to, bo mnie obdarzasz swoimi uśmiechami kilkanaście razy dziennie.

Masz inne usposobienie niż Lena jak była w Twoim wieku. Jesteś pogodny, uśmiechnięty, radosny. Dużo śpisz i ładnie jesz. Jesteś już dużym chłopcem. Obecnie nosisz już ubranka dla dzieci powyżej 3 miesiąca życia. Jesteś już po pierwszym szczepieniu, które zniosłeś bardzo dzielnie. Zaskakujesz mnie tym jak bardzo bezproblemowym dzieckiem jesteś. Pięknie usypiasz w swoim łóżeczku, bez protestów. Po prostu po karmieniu odkładam Cię do łóżeczka, daję smoka a Ty usypiasz. Troszkę się budzisz gdy smok wypadnie ale jak tylko dostaniesz go spowrotem zasypiasz znów. A po jakimś czasie i brak smoka nie przeszkadza Ci w spaniu. W nocy na jedzenie budzisz się 2 razy. W dzień jesz co 3 godziny. Wieczory masz bardziej marudne ale to pewnie niedosyt przytulania. Więc wieczorami się przytulamy :) :)

Na spacery chodzimy w chuście. Lena jedzie w swoim wózku a Ciebie noszę brzuszek do brzuszka, zamotanego w chuście. Bardzo Ci się to podoba. Kiedyś pojechaliśmy na spacer wózkiem, chyba Ci się średnio podobało bo przepłakałeś 3/4 spaceru. W chuście nie płaczesz nigdy. Stajesz się tylko marudny kiedy zbliża się pora karmienia a ja jeszcze daleko od domu.

Przed nami Boże Narodzenie. Ciekawe jak będzie. Spędzamy je po raz pierwszy u siebie w domu. W wigilię pojedziemy do dziadków Krysi i Jasia, moich rodziców. Ale resztę świąt spędzimy w naszym czteroosobowym gronie. Muszę zrobić dobrego jedzonka, wymyśleć jak spędzimy wolny czas. Myślę, że będzie miło … a przede wszystkim spokojniej :))

Iwo

Dodał nezi, 22 października 2008 w kategorii Bez kategorii
4

11 października 2008 o godzinie 8:55 w szpitalu Św. Zofii w Warszawie przyszedł na Świat Iwo. Ważył 4300g i mierzył 61cm.

Lenko,

zostałaś starszą siostrą. :):):)

W szpitalu spędziłam 8 dni. Bardzo za Tobą tęskniłam, kruszynko. Jak oglądałam Twoje zdjęcia w telefonie, ryczałam jak bóbr. Czas mi się dłużył niesamowicie. Codziennie słyszałam, że jeszcze dziś nie wyjdziemy. Iwo miał wysoki poziom bilirubiny i musiał być naświetlany. I tak naprawdę nie miałam ani jego ani Ciebie. On całe dnie pod lampami, a Ty z daleka ode mnie.

Podczas gdy ja z Iwo byłam w szpitalu Ty spędzałaś czas z babcią i Tatą. Z tatą trochę mniej bo on pracowo zajęty. Ale z babcią chodziłaś na długie spacery, do parku i na plac zabaw. Ogólnie nie nudziłaś się. Ponoć też apetyt Ci dopisywał i spałaś ładnie. Codziennie dzwoniłam do domu by się dowiedzieć co u Ciebie. Słyszałam Twój głos w słuchawce i łatwo mi nie było gdy usłyszałam tęskne “mama”. :)

Do domu wróciliśmy 19 października, w niedzielę. Kiedy mnie zobaczyłaś rzuciłaś mi się na szyję, byłaś bardzo zaskoczona że mnie widzisz. Zobaczyłas też braciszka, ale on nie wzbudził większego zainteresowania. Spał sobie smacznie w samochodowym foteliku. Przez kolejne 2 godziny nie spuszczałaś mnie z oczu i ciągle nawoływałaś “mama”. Po 2 godzinach Iwo obudził się, bo zgłodniał. Kiedy wzięłam go na ręce i zaczęłam go karmić, wpadłaś w rozpacz - płakałaś, krzyczałaś, rzucałaś się na podłogę.

W poniedziałek wszystko się powtórzyło, z jedną zmianą, brałaś mnie za rękę, pokazywałaś leżaczek i kazałaś odłożyć Iwo do leżaczka. Kocyk nawet podawałaś by go przykryć.

Ale sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Dziś, w środę, trzy dni po przywiezieniu Iwo do domu, reagujesz na na płacz Iwo pokazując na moje piersi “mówiąc” - mamusiu, trzeba nakarmić Iwo. :) Wczoraj wieczorem, kiedy Iwo zaczął płakać a Ty byłaś w trakcie kąpieli, prawie wybiegłaś z łazienki cała mokra, bo chciałaś braciszka po policzku pogłaskać by się uspokoił i nie płakał.

Kiedy wracasz ze spaceru, od razu szukasz Iwo. Przed drzemkami i przed wieczornym snem, musisz sprawdzić czy Iwo też śpi, robisz mu “papa” i też idziesz spać. A dziś wieczorem Iwo na dobranoc dostał słodkiego buziaka w policzek.

Przesłodkie są takie chwile :)

Iwo,

synku, przyszedłeś na świat w przewidywanym terminie. Jesteś, przynajmniej na razie (a masz 1,5 tygodnia) jesteś nadzwyczaj spokojnym chłopcem. Śpisz, jesz i rozglądasz się w skupieniu po otoczeniu. Płaczesz tylko gdy jesteś głodny lub gdy boli Cię brzuszek. Bosko.

W szpitalu przez pierwsze dwie noce płakałeś bardzo i chciałeś się tylko przytulać. Ja nie wiedząc o co chodzi chciałam Ci dawać jeść, a Ty w końcu się wkurzyłeś tym ciągłym podstawianiem cycusia i ugryzłeś mnie swoimi dziąsłami bez zębów. Bolało ale było wyjątkowo wymowne. Przez resztę nocy po prostu się przytulaliśmy. A kiedy chciałeś jeść, po prostu się dopominałeś.

Buziaki, moje dzieciaki :)

3 dni

Dodał nezi, 07 października 2008 w kategorii Bez kategorii
0

Kochana,

zostało 3 dni od daty, kiedy na Świat ma przyjść Iwo, Twój braciszek. Ciekawa jestem Twojej reakcji na nowego członka rodziny. No i ciekawa jestem, czy Iwo podporządkuje się naszym życzeniom i przyjdzie na świat 9.10.2008. Wówczas różnica wieku między wami byłaby 1 rok i 7 miesięcy co do dnia :)

Od paru dni chodzimy na spacery z małym Antosiem i jego mamą. Rozkręcasz się coraz bardziej i widać, że coraz fajniej się razem bawicie. Dziś było ganianie się po parku, było dużo przewrotek w liściach, Antoś wylądował nawet w błocie. Ale Ty, jak tylko się przewróciłaś biegłaś do mnie bym Ci otrzepała rączki z piasku… pod koniec spaceru już nie biegłaś do mnie, po prostu sama strzepywałaś rączki.

Popłakałaś się strasznie, kiedy Antoś brutalnie odebrał Ci swój samochód, który ciągnęłaś na sznureczku. Patrzył jak płaczesz ale samochodu nie oddał. Za to podzielił się chrupkami :)

Przy pożegnianiu po pomachaniu, po zrobieniu cześć, przesłałaś jeszcze Antosiowi całuski. No cóż, czyżby pierwsze zauroczenie? :)

A teraz nie chcesz usnąć. Codziennie wieczorem po kąpieli, po czytaniu książeczki po prostu zasypiasz. Dziś chyba jesteś zbyt mocno podekscytowana by po prostu zasnąć. :)

październik

Dodał nezi, 02 października 2008 w kategorii Bez kategorii
0

Jak ten czas leci…

Przyszła jesień, z drzew spadają żółte liście…

Codziennie chodzimy na długie spacery, Ty i ja, zbieramy kasztany (już wiesz, że kasztany się zbiera i robisz to sama :) ), zbieramy żółto-czerwone liście klonu (dziś robiłyśmy deszcz z klonowych liści, ależ Ci się podobało). Znosimy to tonami do domu i układamy liście w jesienne bukiety a kasztany są “porozsypywane” po całym domu. Jest fajnie.

Kupiłam Ci rajstopy… różne - w kropki, w paski i w serduszka… wybrałaś sobie te wkropki, kazałaś założyć i chodziłaś po domu cały czas się śmiejąc i pokazując paluszkiem jakie fajne masz kropki na rajstopach :)

 Od trzech dni nie robisz nic innego tylko chodzisz po domu i przytulasz się do swojej ukochanej przytulanki królika. A jak jest królik to musi być też smok. I bierzesz te dwie ukochane rzeczy i kładziesz się na podłodze/kanapie i się kotłasisz. Nie wiem co się dzieje, mam tylko nadzieję że to przejściowe.

10.10.2008 jest termin przyjścia na świat Twojego braciszka. Ciekawa jestem jak będziecie się poznawali… jak będziesz reagowała na płacz w nocy, skoro już teraz nie moge w nocy wejść do Twojego pokoju i nakryć Cię kołderką bo od razu się budzisz…

A wogóle to bardzo Cię kocham moja kruszynko :)

Choć Ty ewidentnie preferujesz tatę, który szaleje za Tobą do granic możliwości :) Potrafisz wdrapać się do niego na kolana i się do niego przytulać. Niesamowity widok.

A wczoraj … wczoraj wieczorem, w Twoim pokoju pod skośnym dachem, wstając z dywanu po wspólnym sprzątaniu zabawek, tak się grzmotnęłam w głowę, że aż się poryczałam… koszmarnie bolało. A wtedy Ty, wyjęłaś smoka z buzi, rzuciłaś królikiem i mnie przytuliłaś. Wdrapałaś się na moje kolana, pokazałaś paluszkiem na sufit, na moją głowę, na łzy lecące po policzkach i … mnie przytuliłaś. Było to niesamowite uczucie. Zrobiłaś tak, jak ja robię Tobie jak płaczesz gdy się uderzysz.

Teraz śpisz, ale skoro dziś tak ładnie a ja się jakoś lepiej czuję, to wybierzemy się znów na spacer do parku :) musimy wykorzystać ten czas, który nam pozostał tylko na babskie spacery. Już niedługo dołączy do nas mały facecik :)

Dodał nezi, 12 sierpnia 2008 w kategorii Bez kategorii
0

Podróż do Babci Basi przebiegła … tak sobie. Troszkę przespałaś, troszkę płakałaś bo pewnie było Ci niedobrze. Dostałaś końską dawkę leków na wymioty i nie wymiotowałaś. Jejku, jak ja bym chciała byś już z tego wyrosła. Albo żeby Ci troszkę zelżała ta choroba.

 Babcia nauczyła Cię pokazywać “ale pyszne” i teraz cały czas, jak tylko dostaniesz coś do jedzenia to głaszczesz się po brzuszku, przymrużasz oczka i wydajesz z siebie mruczenie. Świetnie to wygląda.

 Od babci wracaliśmy w poniedziałek w oncy bo jednak, mimo wszystko, najlepiej się z Tobą jeździ nocą, kiedy smacznie śpisz. Pewnie nawet jak wyrośniesz, kiedyś tam, z choroby lokomocyjnej to i tak będziemy jeździli nocą… wygodniej :)

Od kilku dni przestawiłaś się na jedną drzemkę w ciągu dnia. Śpisz od 10:30 do 12:30 lub 13:00. I potem aż do wieczora dokazujesz.

Nauczyłaś się pokazywać na tv i mówić “ba” co oznacza, że chcesz by włączyć Ci bajkę. Troszkę Ci ulegamy, ale staramy się ograniczać telewizor.

Jak jesteś śpiąca to mówisz “aaaa”, przykładasz rączkę do główki i idziesz w kierunku swojego pokoju, by Cię położyć spać.

Wczoraj przyjechał duży materac do Twojego nowego, dużego łóżka. Ciekawe jak będzie ze spaniem jak dostaniesz łóżko, z którego sama będziesz mogła zejść i wyjść z pokoju. Łóżko na razie jeszcze nie dojechało, więc musimy troszkę poczekać z testowaniem “jak to będzie”. Teraz odkładam Cię do łóżeczka ze szczebelkami, Ty robisz mi “papa” i układasz się do zasypiania a ja wychodzę z Twojego pokoju. Ciekawe jak to będzie kiedy nie będzie szczebelków :)

A jutro odwiedzamy Twoją drugą Babcię - Babcię Krysię i Dziadka Janka. Zostaniesz tam z nimi na “mini” wakacje (4 dni) a my, z tatą jedzemy troszkę odpocząć, pozwiedzać, pobyć ze sobą we dwoje. Wrócimy stęsknieni, mam nadzieję że i Ty będziesz za nami tęskniła choć troszkę. Choć wiem, że będziesz się dobrze bawiła, będzisz pod dobrą opieką.